Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebei. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 września 2014

Swieto Herbaty - Bytom 2014

Tydzień temu uczestniczyłam w I edycji bytomskiego Święta Herbaty o wdzięcznej nazwie Szolka Tyju (filiżanka herbaty w gwarze śląskiej).
Przy ulicy Rycerskiej (!) nieopodal Rynku można było skosztować różnych herbat przy stoiskach różnych herbaciarni, m.in. z Bytomia, Katowic, Wrocławia i Gliwic, a także wziąć udział w konkursie oraz obejrzeć prelekcję z tegorocznej wyprawy do Korei i Japonii.

Herbaciany jarmark przy ul. Rycerskiej

Spróbowałam kilku rodzajów herbat:
- z zielonych: zwykłą senchę oraz genmaichę (z prażonym ryżem) - nic nowego dla mnie.
- z czarnych: klasyczną Yunnan i herbatę z samowaru - od dawna chciałam skosztować tak przyrządzoną herbatę i wreszcie się udało, dość esencjonalna, ale bez szału.
- z oolongów: Da Hong Pao - bardzo smaczny o charakterystycznej nucie dla oolongów, zresztą chyba go już kiedyś piłam.
- z ziół/traw: napar z brzozy - not my cup of tea, taki ziołowy posmak, kudin (kuding)  
napar z Ilex kaushue zw. gorzką herbatą - bardzo adekwatnie, gdyż cholerstwo było strasznie gorzkie i paskudne w smaku :P, honeybush z truskawką oraz to samo z miodem - yyy, taka landrynka, brrr.
- z pu-erhów: zielony pu-erh - całkiem niezły, zważywszy na to, że nie lubię pu-erhów. Dość delikatny.
- z białych: Wschodzące Słońce (kwitnąca herbata) - średnio, mało wyrazisty smak

Oprócz herbat syciłam sobie oczy wystawą chińskich i japońskich czajniczków, czarek, mórz herbaty i gaiwanów. W bytomskiej herbaciarni dostrzegłam nawet cebei zdobione chińskimi smokami. Kusiło mnie strasznie, żeby je kupić, gdyż jest rzadko spotykane (albo gaiwan o tej samej ornamentyce), ale w końcu zdecydowaliśmy się na zakup kolejnego czajniczka Yixing. <3 Ten na szczęście się nie ślini. Sukces. :)

Cudeńka, wystawione przez herbaciarnię "Assam" z Bielska-Białej
Tak wygląda nasz czajniczek:


Miałam też przyjemność brać udział w warsztatach ozdabiania i szkliwienia ceramiki raku, za co dziękuję prowadzącym je Paniom. :) Ciekawa przygoda! A że lubię sobie malować od czasu do czasu, to tym bardziej frajda.
Pomalowaną przez siebie czarkę pokażę na zdjęciu niebawem, aczkolwiek nie wyszła tak, jak sobie wymarzyłam.


Ponadto mam kolejny powód do radości: za mną pierwszy dłuższy przejazd autostradą i jazda po obcym mieście, gdyż w drodze powrotnej prowadziłam samochód z Bytomia do mojego rodzinnego miasta.

piątek, 8 sierpnia 2014

Houhin

Czas na prezentację kolejnego naczyńka do parzenia herbaty.

Oto przed Wami mój houhin, chociaż w tym wypadku z kształtu to cosik pomiędzy houhinem a shiboridashi. Wzornictwo oraz materiał sugeruje, że jest to wyrób chiński, nie japoński.

 
To maleństwo, liczące zaledwie 80 ml. Zaparzyłam w nim resztkę wspomnianej wcześniej Rou Gui. Udało mi się go dopasować do chińskiej czarki, którą kupiłam już dawno temu.
Niewielkie pojemności utensyliów są charakterystyczne dla gonfu cha, chińskiej ceremonii parzenia herbaty. Zwykle do tego stosuje się gaiwan (najczęściej nieprzekraczający 150 ml), tzw. morze herbaty oraz zestaw maleńkich czarek (25 ml). 


Dla wyjaśnienia i uporządkowania:


Houhin (Houbin) ほうひん - japońskie naczyńko (czajniczek), dość pękate z dziobkiem i pokrywką, często ma sitko z dziurkami, służące do parzenia głównie zielonych herbat, np. gyokuro lub senchy (o ile sencha może być, to gyokuro, tak ceniona przez koneserów, jest dla mnie niestrawna).


źródło: http://forums.egullet.org/topic/119295-lets-see-your-teaware/page-4
Moje cacko powyżej zostało opatrzone etykietką houhin, jednak jest od niego płytsze, nadto to wyrób chiński, stąd prędzej można nazwać go odmianą gaiwana.


Shiboridashi 絞り出し - również pochodzą z Japonii, zwykle są dość płytkie, posiadają pokrywkę z charakterystycznymi nacięciami. Tu znów moje shiboridashi, pokazywane we wcześniejszej notce, jest dość głębokie, ale takie też bywają. Shiboridashi również stosuje się do zielonych herbat.


źródło: http://www.artisticnippon.com/



Gaiwan 蓋碗 - chińskie naczynie, bez dzióbka, z pokrywką i najczęściej ze spodkiem (choć bywają i bez). Nalewanie naparu z gaiwana wymaga pewnej precyzji i wyćwiczenia. 


Źródło: http://www.teageek.net/


Cebei 側杯 - chińska odmiana gaiwana dla osób nie lubiących utrudniać sobie życia. ;) Ma dzióbek, sitko, pokrywkę i uwaga, uszko!



żródło: http://www.chaki.info/product_info.php?cPath=30&products_id=222

 
Cha hai 茶海 (morze herbaty) - dzbanuszek wyglądający z grubsza jak ten do śmietanki do kawy, otwarte naczyńko z dzióbkiem i uszkiem. ;) Służy często jako pośrednik między gaiwanem a czarkami. W celu uzyskania jednolitego naparu przelewa się herbatę z gaiwana do morza herbaty, a następnie do czarek.

źródło: http://orientshop.com.pl/pl/p/Cha-Hai-Morze-Herbaty-D/669 (dokładnie takie samo mam, lecz nie tutaj, dlatego zdjęcie z witryny sklepu)

 
Wen Xiang Bei 聞香杯 (niuchar) - to wysoka i wąska czarka, służąca do "słuchania" herbaty, wczuwania się w jej zapach. Nazywa się ją po polsku bardzo uroczo "niucharem" (to słowo o dość młodym rodowodzie, podobne zresztą jak ten typ naczyńka, mający ok. 30 lat). Często niuchar jest dostępny w zestawie ze zwykłą czarką do picia herbaty.