W Święto Trzech Króli (dziś też) przyrządziłam sobie rozgrzewającą mieszankę herbacianą, która była dla mnie konieczna, aby się rozbudzić w nocy i nabrać sił do pisania referatu na konferencję.
Przepis prościutki:
- saszetka herbaty czarnej Earl Grey
- sok malinowy, ilość wedle uznania
- kilka goździków
- szczypta cynamonu
- plasterek cytryny lub pomarańczy
- pół łyżeczki/łyżeczka miodu, opcjonalnie, w przypadku, gdyby sok był nie dość słodki
To mieszanka, którą stosuję już od kilku lat, pierwszy raz spotkałam się z podobną w Tea Club ładnych parę lat temu (zamiast cytryny była pomarańcza i nie było chyba cynamonu) oraz w Cafe Zakątek w kwietniu zeszłego roku, ukrytą pod uroczą nazwą Napój Bogów (w niej z kolei brakowało cytrusa, o ile dobrze pamiętam).
Pewnie rozpoznajecie książkę na zdjęciu. ;) Świetna lektura, bez problemu znalazła się na liście moich ulubionych, naprawdę polecam, dziwię się sobie, że zabrałam się do niej tak późno.
czwartek, 8 stycznia 2015
piątek, 2 stycznia 2015
Czerwona Woda z Tajwanu
Wczoraj zaparzyłam sobie swój nowy nabytek - Formosa Mountain Hong Shui, zwany Czerwoną Wodą. Ten oolong, jak większość, pochodzi z Tajwanu, z rejonu Tung Tai.
W sklepie miałam do wyboru inne turkusowe herbaty, mniej oksydowane, jednak konsekwentnie zdecydowałam się na tę, mocniej prażoną i "utlenioną", gdyż takie mi znacznie bardziej smakują.
To był strzał w dziesiątkę!
Wszystkie 3 parzenia mi smakowały, chociaż każde było inne.
1 najbardziej lekkie delikatne, a kolejne znacznie bardziej intensywne zarówno w smaku, jak i w barwie. Mogłam się rozkoszować drzewnym, orzechowym smakiem bez śladu goryczki.
Ponadto, tknięta impulsem kupiłam też dość sporą czarkę (gabarytowo dorównuje chawanowi). Sprawdza się znakomicie, wreszcie mam czarkę odpowiadającą wielkościowo i kolorystycznie mojemu shiboridashi (zresztą oba naczynia wyszły spod ręki tego samego ceramika). :) Już nie muszę się martwić, że po zapełnieniu czarki reszta herbaty w shiboridashi się "przeparzy".
W sklepie miałam do wyboru inne turkusowe herbaty, mniej oksydowane, jednak konsekwentnie zdecydowałam się na tę, mocniej prażoną i "utlenioną", gdyż takie mi znacznie bardziej smakują.
To był strzał w dziesiątkę!
Wszystkie 3 parzenia mi smakowały, chociaż każde było inne.
1 najbardziej lekkie delikatne, a kolejne znacznie bardziej intensywne zarówno w smaku, jak i w barwie. Mogłam się rozkoszować drzewnym, orzechowym smakiem bez śladu goryczki.
Ponadto, tknięta impulsem kupiłam też dość sporą czarkę (gabarytowo dorównuje chawanowi). Sprawdza się znakomicie, wreszcie mam czarkę odpowiadającą wielkościowo i kolorystycznie mojemu shiboridashi (zresztą oba naczynia wyszły spod ręki tego samego ceramika). :) Już nie muszę się martwić, że po zapełnieniu czarki reszta herbaty w shiboridashi się "przeparzy".
czwartek, 25 grudnia 2014
Bozonarodzeniowo
W Mikołajki dostałam od mojej cudownej rodzinki z pewnego forum <3 wspaniały prezent, uroczy świąteczny kubeczek oraz prawdziwy herbaciany rarytas - China Wu Yi Oolong z Five O'Clock.
To rzadki oolong o delikatnym smaku, lekko jakby kwiatowym. Smaczności. :)
| China Wu Yi Oolong |
Oba mi smakowały, aczkolwiek Jade był bardziej wyrazisty.
W międzyczasie próbowałam również Darjeeling Namring z tegorocznych zbiorów, który czekał na otwarcie już od dobrych kilku miesięcy. To czarna herbata, jednak kolorem liści i smakiem przypomina zieloną. Tradycyjnego Darjeelinga nie znoszę i moje uprzedzenia się tutaj sprawdziły. Ta herbata, mimo iż słabsza od zwykłego Darjeelinga, zachowuje jego goryczkę i kwaskowatość. Nie smakuje mi, mam nauczkę na przyszłość, żeby nie tykać się herbat opatrzonych etykietką na D. ;)
| Darjeeling Namring |
To wyjątkowo subtelny w smaku oolong przypominający raczej białą (względnie zieloną) herbatę, słabo sfermentowany, a jego listki są zielone, nie brązowe.
| Huang Jin Gui |
Etykiety:
China Wu Ji Oolong,
czarka,
Darjeeling Namring,
Five o'Clock,
Huang Jin Gui,
Jade Formosa Oolong,
kubek,
oolong,
prezent,
shiboridashi,
Shui Xian
sobota, 22 listopada 2014
Zimowo
Wczoraj po drodze z pracy wstąpiłam do sklepu Five o'Clock (musiałam!), żeby pooglądać nowości oraz nasycić się niesamowitym aromatem herbat wypełniającym wnętrze pomieszczenia.
Świąteczne dekoracje oraz różne, najczęściej kiczowate akcesoria z choinkami, bombkami i Mikołajkami już w listopadzie mnie raczej mierżą, ale czego się nie robi dla herbat?
Oczywiście, nie mogłam wyjść ze sklepu bez kupienia kolejnej (już mi się w szufladzie nie mieszczą). :P
Mój wybór padł na Laponię - absolutnie obłędny zapach! *_*
To biała herbata z dodatkiem kawałków cytrusowych ciasteczek, czerwonego pieprzu, jabłek i waniliowego aromatu.
Po skosztowaniu mogę powiedzieć jedno: w smaku jest równie oszałamiająca. ♥ Miód w gębie.
Akurat miałam w domu ciasteczka - markizy z nadzieniem śmietankowo-cytrynowym - idealne na przekąskę do tej herbaty! :)
Świąteczne dekoracje oraz różne, najczęściej kiczowate akcesoria z choinkami, bombkami i Mikołajkami już w listopadzie mnie raczej mierżą, ale czego się nie robi dla herbat?
Oczywiście, nie mogłam wyjść ze sklepu bez kupienia kolejnej (już mi się w szufladzie nie mieszczą). :P
Mój wybór padł na Laponię - absolutnie obłędny zapach! *_*
To biała herbata z dodatkiem kawałków cytrusowych ciasteczek, czerwonego pieprzu, jabłek i waniliowego aromatu.
Po skosztowaniu mogę powiedzieć jedno: w smaku jest równie oszałamiająca. ♥ Miód w gębie.
Akurat miałam w domu ciasteczka - markizy z nadzieniem śmietankowo-cytrynowym - idealne na przekąskę do tej herbaty! :)
czwartek, 20 listopada 2014
King's Crown Chai Classic & Targaryen theme
Po rocznej przerwie skusiłam się znów na wyrób King's Crown w Rossmannie.
Na półce wśród różnej maści herbat i ziółek wypatrzyłam Gewürztee Chai Classic w piramidkach. Do kupna zachęcił mnie opis składników tego naparu ziołowego: cynamon w laskach, cykoria prażona, imbir w kawałkach, kardamon, goździki, czarny pieprz, kawałki jabłek suszonych i wreszcie rooibos. Mieszanka bardzo podobna do opisywanej przeze mnie wcześniej na blogu Ayurvedischer Tee, równie smaczna i rozgrzewająca w takie chłodne, wietrzne oraz deszczowe dni, jak dziś.
Napar ma piękny kolor, smak i zapach. Nadaje się w sam raz na dodatek przy lekturze Świata Lodu i Ognia G.R.R. Martina i przy muzyce Targaryen theme z serialu GoT!
![]() | |||||
I mój ulubiony ostatnimi czasy soundtrack z GoT (bardzo orientalny):
Moje serce wprawdzie należy do Lannisterów, ale Targaryenami, zwłaszcza tymi sprzed stuleci, nie pogardzę. :P
niedziela, 16 listopada 2014
Richmont Tea
Ostatnio w jednej z krakowskich knajpek piłam 2 herbaty (dla ścisłości 1 herbatę i 1 napar) firmy Richmont:
Black Chilli Chocolate oraz Rooibos Sunrise.
Ta pierwsza, czarna z dodatkiem chilli i czekolady miała dość specyficzny smak, lekko ostry i trochę czekoladowy. Jak już kiedyś pisałam, niezbyt przepadam za czekoladą w herbacie, dlatego napiszę: warto spróbować, ale smak nie każdemu podejdzie. Bardziej doceniłam dodatek chilli niż czekolady.
Zaś Rooibos Sunrise przypadł mi do gustu, intensywna barwa i smak typowy dla tego ziela, karmelowo-miodowy, ale to, co najbardziej zachwyca w tym naparze to jego aksamitność. Podczas picia tak gładziutko przechodzi przez gardło niczym najprawdziwszy aksamit! Piękne uczucie. :)
Black Chilli Chocolate oraz Rooibos Sunrise.
Ta pierwsza, czarna z dodatkiem chilli i czekolady miała dość specyficzny smak, lekko ostry i trochę czekoladowy. Jak już kiedyś pisałam, niezbyt przepadam za czekoladą w herbacie, dlatego napiszę: warto spróbować, ale smak nie każdemu podejdzie. Bardziej doceniłam dodatek chilli niż czekolady.
Zaś Rooibos Sunrise przypadł mi do gustu, intensywna barwa i smak typowy dla tego ziela, karmelowo-miodowy, ale to, co najbardziej zachwyca w tym naparze to jego aksamitność. Podczas picia tak gładziutko przechodzi przez gardło niczym najprawdziwszy aksamit! Piękne uczucie. :)
![]() |
| Black Chilli Chocolate |
![]() | |
| Rooibos Sunrise |
niedziela, 26 października 2014
Jesiennie
Dawno tu nie pisałam.
Jesienna aura za oknem daje się we znaki (dziś tylko 2 stopnie Celsjusza!), dlatego zakupiłam herbatę Vento d'Autunno włoskiej marki Blend Tea.
To czarna herbata z nutą wanilli i orzechów laskowych. W sam raz na chłodne, jesienne wieczory.
Smaczna, aczkolwiek przez nieco kawowy aromat orzechów przypomina pewien napar z yerbą i kakao, który oceniłam jako paskudny. ;) Napar ma jasny kolor, jaśniejszy od tradycyjnych herbat czarnych.
Herbata umieszczona jest w ładnym, ekskluzywnym i hermetycznym opakowaniu. Niestety napisu z ornamentem liści klonu oraz opisu herbaty na mojej puszce brak, nieopatrznie zdarłam folię ochronną, myśląc, że jest zbędna. Okazało się, że napis był umieszczony na tej folii, a nie na ściance puszki. "Goła", srebrna puszka bez ornamentów wygląda niezbyt urodziwie - to spore niedopatrzenie twórców w moim odczuciu.
Oprócz tego wreszcie otworzyłam gorzką czekoladę z Earl Grey belgijskiej firmy Dolfin, którą kupiłam jakiś czas temu.
Przepyszna, polecam! Bergamotka się bardzo dobrze komponuje smakowo z ciemną czekoladą.
Zresztą herbata Earl Grey mi codziennie towarzyszy. ;)
Jesienna aura za oknem daje się we znaki (dziś tylko 2 stopnie Celsjusza!), dlatego zakupiłam herbatę Vento d'Autunno włoskiej marki Blend Tea.
To czarna herbata z nutą wanilli i orzechów laskowych. W sam raz na chłodne, jesienne wieczory.
Smaczna, aczkolwiek przez nieco kawowy aromat orzechów przypomina pewien napar z yerbą i kakao, który oceniłam jako paskudny. ;) Napar ma jasny kolor, jaśniejszy od tradycyjnych herbat czarnych.
Herbata umieszczona jest w ładnym, ekskluzywnym i hermetycznym opakowaniu. Niestety napisu z ornamentem liści klonu oraz opisu herbaty na mojej puszce brak, nieopatrznie zdarłam folię ochronną, myśląc, że jest zbędna. Okazało się, że napis był umieszczony na tej folii, a nie na ściance puszki. "Goła", srebrna puszka bez ornamentów wygląda niezbyt urodziwie - to spore niedopatrzenie twórców w moim odczuciu.
![]() | |
| Puszka i mój ulubiony kubek herbaciany z zaparzoną Vento d'Autunno
Tak wyglądała puszka w folii. :( Prawda, że lepiej?
|
| Źródło: oryginalna strona Blend Tea |
Przepyszna, polecam! Bergamotka się bardzo dobrze komponuje smakowo z ciemną czekoladą.
Zresztą herbata Earl Grey mi codziennie towarzyszy. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






