Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial Label. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial Label. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 kwietnia 2016

Bangkok

Statua przedstawiająca Bodhisattwę Guanyin, polichromowane drewno,
XI-XII w., czas chińskiej dynastii Liao (źródło: tutaj)
Zaparzyłam już dość dawno temu herbatę Organic Bangkok firmy Harney & Sons. To organiczna zielona herbata z dodatkiem kokosu, trawy cytrynowej, imbiru i wanilii. Nazwa adekwatna - kokos nie od parady zalicza się do "produktu narodowego" Tajlandii, dodaje się go do potraw, a także do napojów. :) Napar jest całkiem smaczny, aczkolwiek nie zachwycił mnie tak jak ostatnio próbowany the Earl of Harlem. Dominuje nuta kokosu i imbiru. Reszta składników jest w zasadzie niewyczuwalna. Nie wiedzieć czemu, smak tej herbaty przypomina mi trochę Imperial Label Kusmi (może dlatego, że obie zawierają wanilię?).




niedziela, 21 lutego 2016

Kusmi Tea

Długo mnie tu nie było, niemal 2 miesiące!
Powód: życie + chwilowy zanik pasji herbacianej na rzecz fazy "rosyjskiej".

Po raz kolejny za sprawą cudownej literatury.
Tym razem zachwycił mnie hrabia Tołstoj, jednak nie Lew, a Aleksiej.
Jego „Książę Srebrny” szalenie mi się spodobał. Mistrzowskie studium charakterów ludzkich! A przy tym pełno gorącokrwistych i dumnych rosyjskich watażków. :P Tacy narwańcy to tylko w Rosji lub w krajach sąsiednich. Owszem, inne narody też miewają tę Bożą iskrę szaleństwa, jednak przejawia się ona inaczej niż w przypadku Słowian, rosyjska jest niepowtarzalna. 
 
Od kniazia Wiaziemskiego zaś króciutka droga do …Bohuna. Czytając o księciu Afanasiju od razu pomyślałam sobie, że to wypisz wymaluj pierwowzór Jurko. :) Zresztą w tej książce sporo elementów podobnych do "Ogniem i Mieczem" - coś mam wrażenie, że Sienkiewicz aż za wiele zaczerpnął z dzieła Tołstoja. ;)
Skończyło się na powtórce 1 części Trylogii oraz serialu na jej podstawie (już niemal 2 dekady minęły od 1 razu...).
Skoro jest Bohun, to nie może zabraknąć obłędnego Aleksandra Domogarowa. *_*

Strzeż się, kniahini!
 Gniewu Bohuna...

Z chęcią dowiedziałabym się czegoś więcej o księciu Afanasiju, tym historycznym, znacznie mniej dającym się lubić niż jego literacki odpowiednik. Na wiki zarówno pl jak i rosyjskiej jest info tyle, co kot napłakał.
 
Przydałaby się na zakończenie postu herbata z samowaru (koniecznie w szklance, przystrojonej w słynny koszyczek, z dodatkiem konfitury i kostki cukru), ale skoro nie dysponuję tym cackiem do parzenia, będzie cosik innego związanego z Rosją:

Imperial Label marki Kusmi Tea.
Herbatę tę kupiłam 4 lata temu, jednak jeszcze nie miałam okazji prezentować na blogu. Nietypowa w moim odczuciu i naprawdę mi posmakowała. To mieszanka chińskich zielonych herbat z aromatem pomarańczy, wanilii, cynamonu, korzenia lukrecji i dodatkiem alg morskich. To jedna z 2 herbat, jakie dane było mi pić, która przepływa przez usta i gardło miękko niczym aksamit. Świetna sprawa! Być może tę niesamowitą konsystencję herbata zawdzięcza algom morskim.
Smak ma ciekawy - przede wszystkim wyczuwalna jest słodycz. Czuć wanilię, zioła (może owa lukrecja) i jakby miętę. Tej ostatniej wprawdzie w składzie nie ma i normalnie jej nie znoszę, jednak tu ten posmak mi pasuje. 

Siedzibą marki Kusmi obecnie jest Francja, a ściślej Miasto Świateł - Paryż,  jednak jej korzenie wywodzą się z Sankt-Petersburga. Początek dał jej dom herbaty Kusmichow, założony w 1867 r.
Dlatego nie mogłam się oprzeć, aby do tej herbaty nie dodać jednego z niewielu zabytków zachowanych w domu - oryginalną rosyjską łyżeczkę z połowy XIX w. sygnowaną inicjałami probierza działającego wówczas w Sankt-Petersburgu. ;)



Prince Vladimir tej samej firmy.
Książę Włodzimierz posmakował mi znacznie mniej, co też widać po o wiele mniejszym stopniu zużycia herbaty w pudełeczku. :P
To z kolei mieszanka czarnych  herbat z posmakiem bergamotki, cytryny, limonki, grejpfruta, wanilii i bliżej niezidentyfikowanych przypraw. Nic specjalnego według mnie - trochę podobna do Kaszmiru i Madagaskaru (z tych 3 Madagaskar najlepszy). Najbardziej czuć goryczkę czarnej herbaty (a la Assam i Darjeeling, co mnie już mniej pozytywnie nastraja :P) oraz dodatek bergamotki i cytryny. Natomiast ta herbata ma piękny kolor naparu, taki bursztynowy. Jest też bardziej klarowny niż lekko mętny napar Imperial Label.