niedziela, 2 sierpnia 2015

Da Hong Pao z Cieszyna

... a ściślej ze Słowacji. ;)
Wspominałam w swoim wcześniejszym poście (link) o pokazie ceremonii herbacianej i degustacji oolongów (i nie tylko, zielonych herbat też) w wykonaniu Pana Michala Bútora. Gospodarz nie tylko serwował oologi, ale także je prażył. Zapach świeżo prażonej herbaty wydobywający się z bambusowego "kotła do prażenia" był obłędny! Smak również świetny. :)
Jako wielbicielka mocniejszych oolongów, oczywiście nie mogłam opuścić Cieszyna bez stosownej pamiątki. Zakupiłam torebeczkę z prażonym przez ok. 3 h oolongiem Da Hong Pao. Domowe parzenie poniżej. Mniam.


U Pana Michala można było także kupić kadzidełka z drzewa agar, na które od dawna miałam chętkę (cenię ten zapach, gdyż mam perfumy z tym dodatkiem, które uwielbiam), jednak cena mnie cokolwiek odstraszyła.

2 komentarze:

  1. Mniaam - Da Hong Pao jest wspaniała :) A w lepszych wydaniach, to już totalny odjazd :D Znam jedynie wersję podstawową z Czarki, ale mam też taką malutką próbkę (bodajże 7g) w takim czerwonym opakowaniu... czeka na swoją kolej, a że jest hermetycznie zapakowana, to może poczekać jeszcze dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, najlepiej na jakiś dogodny i uroczysty moment. :)

      Usuń