Od lewej do prawej: Rou Gui Wu Yi Yan Cha (oolong), Xin Yang Mao Jian (zielona) i Meng Ding Huang Ya (żółta), nie wiedzieć czemu podpisana jako Tieguanyin z Anxi.
Zdecydowałam się zaparzyć Xin Yang Mao Jian, zieloną chińską herbatę z prowincji Henan, rocznik 2014. Liście mają charakterystyczny wygląd - drobne "igiełki".
Oto shiboridashi w akcji:
Za pierwszym razem herbata mi nie smakowała, zbyt dużo goryczki, z powodu której nie lubię czystych zielonych herbat (z pewnym wyjątkami). Goryczki się uwolniło więcej dlatego też, że zbyt się pospieszyłam i zalałam wodą o trochę za wysokiej temperaturze (idealna dla tej herbaty to 70-80 stopni).
Za drugim było znacznie lepiej - zaparzyłam już we właściwej temperaturze, wręcz zdecydowałam się na niższą - 70, zamiast 80 (nie ma to jak termometr do herbaty!). Goryczka jest nadal wyczuwalna, tylko nie w takim stopniu jak poprzednio. Herbata może być, jednak nie jest to mój ulubiony typ.