piątek, 4 grudnia 2015

Hojicha

2 tygodnie temu, po kilkuletniej przerwie, zaparzyłam hojichę.

Hojicha to bardzo nietypowa zielona herbata, gdyż, w przeciwieństwie do swoich krewniaczek, jest prażona na silnym ogniu. W wyniku tego procesu jej liście uzyskują brązową barwę, a smak drzewny i dymny odcień.
Hojicha może być wytwarzana z banchy, kukichy lub senchy.

Mój "gatunek" to kukicha - zawiera nie tylko listki, ale także łodyżki herbaciane.
Wizualnie i smakowo jej znacznie bliżej do herbat turkusowych i czarnych. Smak jest mocno wędzony, dymny, a przy tym orzechowy.
Swego czasu mi smakowała, natomiast teraz już nie bardzo. Możliwe, że ją przeparzyłam albo zmieniły mi się kubki smakowe. ;)
Napar ma ciekawy, bursztynowo-brunatny kolor, co widać na zdjęciu.

 



10 komentarzy:

  1. O, kolejna herbata, która mnie intryguje i czeka w kolejce na spróbowanie :) Nie wiem, dlaczego, ale mam takie przeczucie, że bardzo mi posmakuje. Pewnie przez ten zdecydowany, orzechowo prażony smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci posmakuje. :) Chociaż orzechowy smak wolę w wydaniu oolongów, tutaj jest moim zdaniem zbyt wędzony. Przekonasz się sam i ocenisz. :)

      Usuń
  2. Też się zastanawiam nad jej spróbowaniem, tylko właśnie wolałbym jej kupić jakąś mniejszą porcję, ponieważ potwierdziłaś moje przeczucia: "Wizualnie i smakowo jej znacznie bliżej do herbat turkusowych i czarnych." ;) A nie chciałbym się męczyć, i to (jakby nie patrzeć) z zieloną herbatą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że dałoby się? Chodzi mi o to, że ja do tej pory widywałem Hojicha tylko w oryginalnych opakowaniach z Japonii. Nie wiem, czy jest na wagę. A na przykład w moim sklepie stacjonarnym Pan Herbata nie sprzedałby mi jej w małej ilości, bo tak robi tylko z tymi najdroższymi (np. z gyokuro).

      Usuń
    2. Na przykład w eherbacie można kupić jej 50 gramów, także w miarę małe opakowanie - na wagę :)

      Usuń
    3. Podejrzewam, że raczej Ci do gustu nie przypadnie. ;) Smakowo jest mniej subtelna niż silnie oksydowane oolongi. Ale spróbować warto! :)

      Tak, 50 g można spokojnie kupić w Czarce, tyle też miała pierwotnie moja saszetka Hojichy. ;)
      Zresztą możliwe, że i nawet 25 g, tylko że to już pewnie trzeba byłoby osobiście kupować.

      Usuń
    4. Znowu ta dymność/wędzenie mnie zachęca ;) Dymną yerbę uwielbiam, a i do lapsanga nic nie miałem (wypiłem, i go nie męczyłem). ;)

      Usuń
    5. Jeśli lubisz wędzony smak, to zdecydowanie zmienia postać rzeczy. ;)

      Usuń
  3. Ido droga, albo ja jestem ułomny albo co, ale nie wiem, jak się do ludzi pisze za pomocą Google+, chciałem Ci dać znać o książce Roberta Tomczyka. Ale nie chcę tak przy wszystkich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w porządku :), dostałam Twoje zaproszenie na czacie, zerknij, czy doszła moja wiadomość, bo czat czasem figle plata. ;)

      Usuń